Na pokładzie Tupolewa 154M nie doszło do żadnego wybuchu – taką informację przekazała Naczelna Prokuratura Wojskowa, potwierdzając tym samym dobrze znane ustalenia uczonych radzieckich. Oględziny umytego wraku samolotu zaprzeczyły jasno i wyraźnie plotkom rozpuszczanym przez kaczystowskich podżegaczy wojennych. Nie było wybuchu, nie było trotylu, nic nie było. Tylko pancerna brzoza i piloci rodem z Siczy Zaporoskiej.

+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0