Pitera… i wszystko jasne

Minister Julia Pitera od roku pobiera wynagrodzenie za przygotowanie i przeprowadzenie przez Sejm jednego projektu – ustawy ograniczającej możliwość korupcji. Na razie ustawy nie ma, za to mamy gwiazdę telewizji i okładek tygodników, która skompromitowała się publikacją raportu o rzekomych nadużyciach poprzedniej ekipy rządzącej.


Tropiąc korupcję, minister Pitera wykryła m.in. tzw. aferę dorszową, czyli fakt, że jeden z byłych ministrów kupił, nie z własnej kieszeni, dorsza za całe 8,16 zł. Szkoda, że Pani Minister ignoruje liczne doniesienia mediów o nieprawidłowościach swoich kolegów z rządu.

Pitera skompromitowała się również raportem na temat działalności CBA. Zapowiadała, że będzie on miażdżącą krytyką tej instytucji i jej szefa Mariusza Kamińskiego. Z wielką pompą przekazała ten „wstrząsający” dokument premierowi. Wielki raport okazał się ostatecznie kilkustronicową notatką, której ujawnienia treści Pani Minister ciągle odmawia. Ten żenujący spektakl z „raportem” trwa do dziś, bo Pitera domaga się, by przed komisją ds. służb specjalnych, szef CBA odpierał zarzuty nie znając treści „raportu”.

Podobne

Dodaj komentarz