Gdańsk zachował rewolucyjną czujność! – taka informacja obiegła cały postępowy świat. Oto równo pięć lat po sprawie Grzegorza Gilewicza, któremu gdańska ASP odmówiła wpisu na studia, bo nie chciał złożyć przysięgi wierności ideałom sztuki, humanizmu i Demokracji, oto pięć lat po tej dzielnej obronie Postępu gdańska uczelnia znów stanęła na wysokości zadania.

Tym razem jednak reakcyjnego karła wykryto na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Chodzi o Jana Kanthaka, pracownika Ministerstwa Sprawiedliwości, któremu odmówiono pracy na uczelni z powodu wspierania reżimu kaczystowskiego. Decyzja ta spotkała się z pełnym poparciem i zrozumieniem ludu pracującego miast i WSI. „Temu panu dziękujemy” – ogłosiła triumfalnie Gazeta Wyborcza, bo właśnie w taki sposób Demokracja odniosła kolejne zwycięstwo a uniwersytet obronił swoją apolityczność i świecką zasadę niedyskryminowania ze względu na lewicowe poglądy polityczne. By żyło się lepiej!

+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0