Krajski o marnotrawstwie dziczyzny i ekologicznym absurdzie.
W przyrodzie musi panować równowaga – drapieżniki zjadają jednostki najsłabsze i chore, co powoduje, że populacje zwierząt są zdrowe, ale człowiek tę sferę naruszył
Stanisław Krajski analizuje narastający problem obecności dzikich zwierząt w aglomeracjach miejskich, wskazując na niebezpieczeństwa wynikające z ich nadmiernej populacji. Autor krytykuje współczesne podejście do ochrony przyrody, które jego zdaniem doprowadziło do zaniku naturalnej równowagi oraz paraliżu działań regulacyjnych. W materiale przedstawiono propozycje racjonalnego wykorzystania zasobów naturalnych, takich jak dziczyzna, zamiast kosztownych i nieskutecznych metod odstraszania czy sterylizacji zwierząt. Publicysta wspomina również czasy, gdy myślistwo skutecznie kontrolowało liczebność gatunków, chroniąc ekosystem przed szkodnikami takimi jak sroki czy lisy. Nagranie stanowi mocny głos w dyskusji o absurdach unijnej polityki ekologicznej, która przedkłada ideologię nad bezpieczeństwo i zdrowy rozsądek mieszkańców.













