Dr Anna Mandrela

https://www.youtube.com/watch?v=o9UxP0FMUFA

8 komentarzy

  1. Pani mówi, że w Buddyźmie można sięgnąć po różnego rodzaju wąty doktrynalne, „np. new-age”. Jak można poważnie traktować tę dziewczynę, która do jednego koszyka wsadza religię starszą od Chrześcijaństwa ze zlepką procedur relaksacyjnych, jaką jest fala new-age?

  2. Zestawienie wierzeń wschodu z internetu, pani się interesowała wszystkim i niczym, zero profesjonalizmu zwykły hejt bez zrozumienia tematu.

  3. Pani, zapytana o moralność buddyjską i o porównywanie ją do katolickiej odpowiada, utożsamiając buddyjską moralność z doktryną o karmie. Czyli płacisz w tym życiu za to, co zrobiłeś w poprzednim. Ignoruje i zataja caaaałą doktrynę bodhicitty, czyli miłującej dobroci dla wszystkich żyjących istot. Która to doktryna nie jest żadnym ząb za ząb, tylko całkowicie bezinteresowne dawanie i czynienie wszystkiego, co przyniesie innym pożytek, radość i ulgę w cierpieniu.

  4. Będąc w Bodhgaji, Pani twierdzi, dostała od Dalajlamy „coś więcej” aniżeli wykłady filozoficzne i szasta słowami takimi, jak „wiedza tajemna”, „nauki ezoteryczne”. Tu chodzi o inicjacje do praktyk buddyjskich, które mają wartość błogosławieństwa, aby uczeń modląc się i ćwicząc w miłującej dobroci dla innych miał lepsze osiągnięcia, stał się bardziej uświęcony. Ci, którzy demonizują owe inicjacje dobrze by zrobili, patrząc na chrzest, spowiedź, przyjęcie komunii podczas rytuału katolickiego. To są także aktywności bez udziału intelektualnego rozumienia, które mają przynieść ludziom błogosławieństwo, uświęcenie i oczyszczenie. I muszę zaznaczyć, że to piszę bez ani krzty ironii, w pełni przekonana, że w każdej religii istnieje figura najwyższego dobra.

  5. Last but not least (na koniec ale wcale nie mniej ważne), twierdzi Pani, że w Buddyźmie rozbudowuje się pychę człowieka ponieważ ma on dążyć sam do stanu Oświecenia. Przydałby się Pani pobyt w klasztorze z rasowymi mnichami, którzy od czwartej nad ranem są na nogach i nie ćwiczą wcale swojej pychy, tylko lata spędzają na służbie, bez żadnej ucieczki z tego świata, bo od ich miłości i najszczerszego dawania zależy, czy się do tego Oświecenia się dostaną. A już obrazki tybetańskie z niby demonami ominę milczeniem – to są, Pani to zataiła lub nie wie, obrońcy Dharmy (nauki najdoskonalszej), które z racji tego, że ochraniają i odstraszają nieprzyjaciół Dobra MUSZĄ groźnie wyglądać. Zachodnie dziecko się rozpłakało, bo w swoim krótkim życiu widziało tylko kaczora Donalda.

  6. Nie rozumiesz LO podstawowej zasady: są religie fałszywe i zniekształcone nie do poznania przez ludzi i struktury antyludzkie i jest tylko jedna prawdziwa – chrześcijańska z rozgałęzieniem kulturowo-rytualnym, t.j. na katolicką i prawosławną konfesję czy raczej na kierunki sławienia prawdziwego Boga. Buddyzm nawet nie jest religią tylko starą odmianą ateizmu. Taka jest prawda. Kto zaś wierzy w reinkarnację, jest bynajmniej naiwny na pograniczu z głupotą (może i uleczalną?).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *