Czesław Kiszczak, ulubieniec „GieWu”, Lecha Bolesławowicza i całej reszty

Zimny do szpiku kości CZeKista. Wykształcony podstawowo, podkształcony po sowiecku „wydwiżeniec”, całe życie w służbie partii i komunizmu. Współ-architekt „zmian” po 1989 roku, ale nie takich, żeby kamień na kamieniu nie pozostał po zbrodniczej epoce, przeciwnie – takich, aby zmieniło się niewiele.

Miarą jego bezczelności i bezkarności był fakt, że dokumentację „Bolka” trzymał w niezamkniętej szafce w pokoju, bo wiedział, że nikt się nie waży przyjść do niego z rewizją. Dlatego mógł mu solennie obiecać, że to nie wyjdzie na jaw, chyba że po… jego trupie. I tak się stało.

Podobne

Ostatnio poruszane tematy