Ofiary „pogromu” białostockiego

Ponad rok lud pracujący miast i WSI musiał czekać na kontynuację serialu o polskich nazistach. Pierwszy odcinek pod tytułem „Wafel SS” został nakręcony w pięknej scenerii siemianowickich lasów i kosztował 20 tysięcy złotych.

Byli naziści w mundurach, pirotechnika a nawet swastyka z wafelków. Niestety najnowszy odcinek pod tytułem „Pogrom w Białymstoku” nie jest już produkcją tefałenowską, lecz fanowskim sikłelem zmontowanym przez YouTubera. Brak budżetu i profesjonalnych aktorów widać gołym okiem. Odcinek opowiada o Michale, członku społeczności LGBT, który zostaje brutalnie napadnięty przez bojówkę faszystowską. Niestety gra aktorska jest tak słaba, że bez większego problemu można dostrzec, że ciosy bandytów nie trafiają ofiary. Nic więc dziwnego, że już dzień po premierze zmieniono nazwę odcinka na „Ustawka Białostocka”. Na szczęście na wysokości zadania stanęła białostocka policja, która odpowiednio spacyfikowała przeciwników postępu. Dzięki temu ludowo-demokratyczne media mogły pokazać prawdziwą krew a nie keczup i ogłosić pogromy. By żyło się lepiej!

Podobne

Ostatnio poruszane tematy