Świat znalazł się w rękach polityków, którzy u schyłku życia postanowili zbudować własne pomniki, całkowicie ignorując koszty swoich imperialnych wizji.
Rafał Ziemkiewicz stanowczo rozlicza się z działaniami globalnych przywódców, punktując bezlitośnie geopolityczne szaleństwo, które wpycha nas w epicką katastrofę.
Jak obłędne decyzje mocarstw na Bliskim Wschodzie prowadzą do gospodarczego załamania, które staje się śmiertelnym zagrożeniem dla dominacji dolara, oraz w jaki sposób nieodpowiedzialne elity spychają nas na skraj przepaści. Jednocześnie ten globalny chaos może przypominać rok 1918 i stanowić dla Polski unikalne okno pogodowe na odzyskanie pełnej sprawczości – pod warunkiem, że oddamy władzę asertywnym i odważnym państwowcom, a nie uległym wykonawcom unijnych dyrektyw. Samo gęste bez politycznej poprawności.
Jak chcesz żeby Polska została w Unii Europejskiej to musimy mieć narzędzia, żeby być asertywni, żeby walnąć pięścią w stół i powiedzieć: tak albo tak, albo nas szanujecie i nasze interesy, albo wychodzimy.
Rafał Ziemkiewicz poddaje surowej ocenie obecny stan światowej geopolityki, który jego zdaniem został zdominowany przez „czterech starców” dążących wyłącznie do uwiecznienia samych siebie na kartach historii. Wśród nich wymienia Xi Jinpinga (chcącego odwrócić skutki wojen opiumowych), Władimira Putina (pragnącego odbudowy imperium sowieckiego), Beniamina Netanjahu (marzącego o wielkim Izraelu) oraz Donalda Trumpa. Publicysta przyznaje, że wiązanie ogromnych nadziei polskiej prawicy z powrotem Trumpa do władzy okazało się ogromnym błędem i zawiedzioną nadzieją, porównując go do Napoleona w 1812 roku. Rozpętanie katastrofalnego konfliktu z Iranem – rzekomo z pobudek religijnych wynikających z chrześcijańskiego syjonizmu – Ziemkiewicz uznaje za absurd, który doprowadzi do upadku globalnej dominacji USA, zniszczy system petrodolara, a zablokowanie cieśniny Ormuz uderzy w całą światową gospodarkę.
Ziemkiewicz nie szczędzi też gorzkich słów „piątemu, zbiorowemu starcowi” – skostniałej biurokracji Unii Europejskiej, która, odmawiając jakiejkolwiek korekty po Brexicie, przymusza suwerenne narody do integracji w jedno superpaństwo. Krytykuje również Donalda Tuska za cyniczną i służalczą wobec Niemiec politykę brania unijnych kredytów oraz unikanie osobistej odpowiedzialności za podpisywane dokumenty. W podsumowaniu autor zauważa, że to właśnie globalny kryzys i jednoczesne osłabienie największych potęg rodzą niezwykłą szansę dla Polski. Apeluje o odrzucenie kompleksów, zmianę pokoleniową w elitach (wymienia m.in. Karola Nawrockiego) i twardą walkę o własne interesy na wzór tego, co udało się osiągnąć w 1918 roku.














