Zdradzony Lech Wałęsa

Zdradziliście mnie nie ja Was – w tych szczerych, prostych słowach Lech Wałęsa zwrócił się do wszystkich, którzy uwierzyli w prawdziwość dokumentów pokazanych przez IPN. Potwierdził tym samym świecki dogmat, ogłoszony w 2005 roku w rozmowie z Grzegorzem Braunem: „Nawet pan nie pomyśl, że Wałęsa mógł być po tamtej stronie. Pomyślenie jest zbrodnią przeciwko mnie”.

Powstaje więc pytanie: jak wytłumaczyć dokumenty z szafy gen. Kiszczaka, które zdaniem biegłych archiwistów są autentyczne. Odpowiedź wcale nie jest trudna. Po wielu godzinach analiz resortowy zespół badawczy ustalił jaka jest prawda. Otóż jest jedno logiczne wytłumaczenie tego całego zamieszania. Wszystkie dokumenty, w tym własnoręcznie spisane zobowiązanie do współpracy, zostały podpisane nie przez Lecha Wałęsę, lecz przez człowieka-jaszczura z kosmosu, który łudząco przypominał Lecha Wałęsę a do tego przejął jego charakter pisma. Nawet małe dzieci wiedzą, że jaszczury z kosmosu to potrafią. Teraz dokumenty te w wyniku spisku kaczystowsko-kiszczakowskiego zostały wydobyte z szafy, aby – jak twierdzi tow. red. Lis – Wałęsa okazał się agentem i zdrajcą, i by na tych gruzach zbudować IV RP. Jest to atak nie tylko na Legendę Solidarności, na polską Demokrację, ale przede wszystkim na czas antenowy Słońca Petru. By żyło się gorzej!

Podobne