Stanisław Michalkiewicz o postępach wojny rosyjsko-ukraińskiej i jej – jak zwykle – pierwszej ofierze oraz o utracie przytomności przez naszych Umiłowanych Przywódców Tagi:felietonkomentarzRosjaStanisław MichalkiewiczUkrainawojnaPrevious ArticleNie dla międzynarodowego traktatu ws. profilaktyki i gotowości pandemicznej WHONext ArticleUkraina trwa po tygodniu wojny. Co dalej? Podobne A jak to było z podpisywaniem ustaw przez Kukuńka? 2 października 2026 Europa ociepla się dwa razy szybciej niż reszta globu? 28 września 2026 Cała kultura bywa traktowana jak miękka rękawiczka 27 września 2026