Towar z San Escobaru

Cały postępowy świat obiegły słowa Waszczykowskiego, który powiedział: „Mamy okazje prawie do 20 spotkań z różnymi ministrami. Z niektórymi, jak np. na Karaibach po raz pierwszy chyba w historii naszej dyplomacji. Na przykład z takimi krajami, jak San Escobar…”

Słowa te wywołały powszechne rozbawienie, bo przecież na mapach nie ma takiego kraju jak San Escobar. Nikt jednak nie bierze pod uwagę tego, że Waszczykowski mógł zaliczyć o wiele większą wpadkę i powiedzieć prawdę, wyjawiając tym samym jedną z najbardziej skrywanych tajemnic rządu kaczystowskiego. Bo przecież nie można wykluczyć, że Pablo Escobar wciąż żyje a kaczyści mają stosunki z jego tajnym państwem ze stolicą w Medellin. To by zresztą tłumaczyło zachowanie wielu opozycjonistów i odpowiadało na często pojawiające się pytanie: skąd oni biorą ten towar? Jest całkiem prawdopodobne, że to sam Kaczyński za pośrednictwem Waszczykowskiego przemyca narkotyki z San Escobaru, a potem sprzedaje je opozycji totalnej. Tym samym próbuje on wprowadzić hasło „Plata o plomo” i zastąpić nim stare, sprawdzone „By żyło się lepiej!”. By żyło się lepiej wszystkim!

Podobne