Bezobjawowy faszyzm Jaruzelskiej

Schizofrenia bezobjawowa – to odkrycie radzieckich uczonych przeszło do historii.


Na szczęście epokowe badania towarzyszy z Instytutu Psychiatrii Sądowej im. prof. Serbskiego w Moskwie są dziś twórczo kontynuowane przez aktyw stowarzyszenia Nigdy Więcej, który od połowy lat dziewięćdziesiątych rozwija zagadnienie tzw. „faszyzmu bezobjawowego”. Faszyzm ten bardzo trudno dostrzec, jest jednak najgroźniejszą formą, która niczym wirus bezobjawowej Korony prowadzi do pandemii faszyzmu, której zwieńczeniem zawsze jest noc kryształowa długich noży. Dlatego w interesie klasy robotniczej i całego postępowego świata jest wykrycie jak największej ilości bezobjawowych przypadków. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne. Wystarczy znaleźć osobę, która wypowie słowo na literę „Ż”, albo inne litery ważne dla aktywu antyfaszystowskiego. Do „faszyzmu bezobjawowego” kwalifikuje również znaczące milczenie. Tu przykładem jest Monika Jaruzelska, która została wpisana do „Brunatnej Księgi”, bo zaprosiła do swojego programu niejakiego Brauna, zadawała mu pytania i pozwalała mu na nie odpowiadać. Jak widać, faszyzm bezobjawowy może dosięgnąć każdego, nawet córkę zasłużonego generała. Na szczęście przypadek ten został wykryty i zdiagnozowany. A wszystko dzięki dzielnym towarzyszom z Nigdy Więcej, którzy 24 godziny na dobę czuwają wyszukując ognisk faszyzmu bezobjawowego. Nie śpią, bo trzymają kredens tolerancji! By żyło się lepiej!

Podobne

Ostatnio poruszane tematy