W Holandii upadł rząd premiera Rutte – głównego krzykacza w nagonce na Polskę, prowadzonej pod hasłem rzekomego łamania przez nas „praworządności”.

Stracił robotę, bo okazało się, że od lat sam łamał praworządność u siebie. W Niemczech mamy następcę Angeli Merkel – znanego z licznych wypowiedzi lizusowskich wobec Putina i z twardej linii wobec „praworządności” w Polsce. Inny parobek Putina, niejaki Schroeder, były kanclerz, udzielił właśnie wywiadu Deutsche Welle, dając wyraz zniesmaczeniu, że niemiecka polityka przestała kierować się wartościami – to znaczy, przykręcaniem śruby Polsce, która „nie jest już państwem demokratycznym”. W przeciwieństwie do Rosji Putina, która dała Schroederowi ciepłą posadkę w zamian za nordstream, i Chin, do których Niemcy łaszą się od dawna i ostatnio nawet w nagrodę dostali od nich trochę grosza.
Ale gdyby się kto pytał – ten sam Putin, którego przywódcy Europy regularnie całują w d… dłoń, powiedzmy, to oberargument, że maul halten i słuchać Unii.
To znaczy, niby ten sam, ale widać nie ten sam. Widocznie tych Putinów jest dwóch. Ten dobry, Schroedera, Merkel i Macrona, i ten straszny, Kaczyńskiego i Orbana.

+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0