Jak stare wypowiedzi sprzed lat są wyciągane z kontekstu, by stworzyć wrażenie aktualnego skandalu.
Dlaczego przypisywanie duchownemu roli doradcy w rządzie jest ewidentnym kłamstwem i jaki jest prawdziwy cel tej medialnej nagonki. Czy postulaty polityków o odbieraniu tytułów naukowych za prywatne opinie to powrót do mrocznych metod z przeszłości?
Z wypowiedzi Sikorskiego by wynikało, że jak jakiś profesor powie coś, co uznane może być za absurdalne, to natychmiast trzeba mu zabrać tytuł profesora… to jest kompletny absurd i taki lekki stalinizm
















