Najpierw Tusk zgłosił do UE jako „kamień milowy” (w miejsce niewiele lepszego „kamienia” poprzednika) projekt przyznania absurdalnych uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy, a potem, gdy UE skwapliwie plan zaakceptowała i uzależniła on niego wypłatę 20 mld z tzw. KPO – w ostatniej chwili go wycofał, i teraz już nikt nic nie wie.
I to jest cały Tusk: miota się od ściany do ściany, pod pozorem „rozliczeń” siejąc chaos i zniszczenie. PiP-a to i tak jeszcze nic, zobaczcie, co wyłazi na powierzchnie w Wymiarze Sprawiedliwości.














